• Laputita08.04.2008

    grupa powstała w 1993 roku, kiedy po powrocie z Francji wokalista Piotr Biszko (ex Szaleństwo EAP, Wiaterwii) postanowił wraz z gitarzystą Sławomirem Ryszewskim (ex Szaleństwo EAP, Trepanacja Czaszki, Wiaterwii, Von Ze Sceny, Kolory) założyć nową formację. Rolę basisty objął Piotr „Muzyk” Grdeń (ex Kolory, Flowers Of Romance) oraz perkusista Adam Szaro. Próby odbywały się w Galerii EL, w której również okazjonalnie koncertowali. Na swoim koncie mają występy ze znaną z psychodelicznego trójmiejskiego środowiska, gdyńską formacją Apteka, z którą koncertowali w nieistniejącym już klubie Tank. Przez osobę tekściarza i wokalisty Piotra „Szkapy” Biszko zespół kojarzony był z poprzednią jego grupą Wiaterwii. Na takich fundamentach zrodziła się Laputita. Mają na swoim koncie materiał demonstracyjny oraz oficjalnie wydany w 1994 roku utwór „Zastrzel mnie jak psa”, który został umieszczony na składance z elbląskimi zespołami „Teraz My-Reszta Może Poczekać-Elbląg '94”. Reaktywowali się w 2009 r. 


    Piotr Biszko (czerwiec 2005 r.)

     

    "Ja wyjechalem do Francji z której wrócilem w 1993 roku zakladajac z gitarzysta Slawkiem Ryszewskim zespól Laputita. Do zespolu dolaczyli Piotr Grdeń bas grał również w grupach: Kolory, Flowers Of Romance i perkusista Adam Szaro. Zespól gral w Galerii EL, mial na swoim koncie koncerty w klubach np. z zespolem Apteka. W 1994 wydal na kasecie Teraz my jedna piosenke "Zastrzel Mnie Jak Psa". W 1996 zostało zarejestrowane pierwsze i jedyne demo, inne materialy zaginely. W 1997 zespól zakonczyl dzialalosc. Wszyscy zwariowali..."

     

    "Niestety granice miedzy zyciem a sztuka w pewnym momencie zaczely sie zacierac, tak jakbysmy stawali sie ofiarami wlasnej kreacji - z ludzmi dzialy sie dziwne rzeczy co w koncu doprowadzilo zespól do fatalnej koncówki. Pisanie o tym teraz z perspektywy wielu lat jest trudne - tamte czasy i realia byly zupelnie inne, sa sprawy których nie da sie oddac slowami; i tak jest i lepiej i ladniej."


    "Trudno mi oceniac jaki byl odbiór naszej muzyki przez srodowiska muzyczne. Trudno mi tez oceniac sama muzyke bez uwzgledniania stylu zycia jaki prowadzili czlonkowie zespolu i ich przyjaciele - nic nie dzialo sie bez przyczyny. Moze to zabrzmi dziwnie ale nigdy nie bylo wiadomo co urodzi sie z jakiegos pomyslu muzycznego, czesto sami muzycy byli lekko zszokowani tym co wyprodukowali. Tak to szlo troche na zywiol, unikalismy wszelkich form zadecia artystycznego - sukcesy - porazki to jakby bylo poza tym - spelnienie? Nie wiem co moze byc spelnieniem w krainie absurdu......moze kula w leb. Nigdy nie wchodz do tej samej wody, tylko patrz na drzewa i liscie....... one opadaja." - wspomina Piotr Biszko

     

     

    Wywiad przeprowadzony droga mailowa z wokalista Piotrem Biszko Szkapa' - 21.06.2005.

     

     

    - "Czytając historię LAPUTITA i WIATERWII, w których sam działałem jako gitarzysta i współautor muzyki, wydała mi się (ta historia) nieco wygładzona. Zespoły dały dobre kilkadziesiąt koncertów, jak nie więcej, i swojego czasu było o nich dość głośno (w tej części Polski, w której na ogół panuje w muzyce rockowej martwa cisza - vide Elbląg. Brak z jego strony (Elbląga) pomocy w jakimkolwiek starcie i promocji swoich kapel. Trwa to chyba do dnia dzisiejszego, chodź widać światełka w tunelu). 

    Wracając do prehistorii :-)). Nasze zespoły, jak to młode zespoły, były lekko zdeprawowane, pijące (i nie tylko, czasem za dużo tego "nie tylko"), zdarzały się też częste ekscesy. Z perspektywy czasu myślę, że gdybyśmy przetrwali jeszcze te 10 lat to wynikłoby z tego grania coś niezłego (vide T. Love, Dezerter, Kult, Apteka z którymi się od czasu do czasu koncertowało). Cóż jak się stało - tak się stało: narkotyki i wóda, w nadmiarze, w niczym sensownym nie pomagają". - wspomina Sławek Ryszewski



    « wróć-