archiwum

Wywiady

Pokojowa współpraca się opłaca

Koncerty to dobra okazja do sprawdzenia co słychać u danej ekipy. Takim impulsem do rozmowy jest występ PEACEFUL COOPERATION, który odbędzie się 1 września o godz. 22 na Baltic Music Stage w Sopocie na “Hipodromie” w ramach "Baltic Games Extreme Sports Festival". Z muzykami grup Funk Jello, Pump, Clon, Peaceful Cooperation rozmawiał Krzysztof Bidziński.


Funk Jello pomimo goszczenia na pięciu krajowych kompilacjach nie wydał nigdy oficjalnie materiału. Pokładaliście w powodzenie grupy większe nadzieje?

 

Jarosław „Yoga” Polański: Z Funk Jello trafiliśmy w splot słoneczny pokolenia, które się nami zachłysnęło ze wzajemnością. Byliśmy święcie przekonani, że będziemy graniem zarabiać na życie. Robiliśmy odpowiednią muzykę w odpowiednim czasie. Wcale tego nie planowaliśmy ale masa ludzi się tym jarała. Najlepszym przykładem jest „ogórek”. Napisałem ten tekst dla żartu, bo na jakiejś stacji dostałem zepsutego ogórka, a „scyzoryk” lal się akurat z każdego radia. „SP Records” wydało ten numer na składaku, a Robert Leszczyński przeprowadził analizę literacka mojego tekstu na łamach Playboya twierdząc, że jest to protest-song (hehe) i nagle było o nas słychać. Ale FJ nigdy nie był naprawdę dobrym zespołem. Gitary były za miękkie, a ja nadal nie potrafię śpiewać (hehe) lecz sukces był. Parę dobrych festiwali, masa koncertów, nastoletnie fanki i kilka naprawdę niezapomnianych sesji nagraniowych. FJ się skończyło, bo tak naprawdę nie mieliśmy już razem nic do powiedzenia. Chłopaki złapali „tripa” na trip-hop i zaczęli robić „SOJE” z Anią Książkiewicz, która całkiem przypadkiem była dziewczyna gitarzysty. Zagrali nawet support przed Massive Attack w Kongresowej! Jeden z lepszych koncertów na jakich byłem.

 

Peaceful Cooperation powstał w 1998 r. w wyniku połączenia grup Pump i Clon. Czy byliście ostatecznie zadowoleni z fuzji?

 

„Yoga”: Połączenie obu kapel było dobrym pomysłem, chociaż na początku było trochę zamieszania. Graliśmy to, co nas akurat jarało, a było tego sporo więc i style się przeplatały.

 

Paweł „Moczo” Moczadło: Jak to ładnie brzmi – fuzja hehehe. Tak naprawdę zespół Pump przechodził kryzys. Perkusista i basista („Bulas” i „Siekier”) postanowili stworzyć nowy projekt z wokalistą Funk Jello – „Yogą”. Tak powstał Clon. Był to swoisty nóż w plecy, który boli do dziś hehe. Po pewnym czasie chcąc ratować nasz zespół postanowiliśmy się połączyć. Fuzja, o której mówisz zaowocowała nowymi pomysłami i eksplozją energii – to chyba dobrze.

 

Mieliście pomysł na zespół? Czy postawiliście na przypadek, improwizacje, a efekt końcowy was zaskoczył bo nie da się ukryć, reprezentowaliście sobą godny poziom.

 

Moczo”: Nie, nie, nie... Powiem tak – Spontaniczność i burza mózgów!!! Muzyka to nie matematyka. Tu trzeba przełamywać schematy. Łączyć nie pasujące na pozór elementy. Bawić się przy tym dobrze. No i przyjaźń. To chyba ta chemia między nami wszystkimi działała i działa do dziś skoro chce nam się po latach znów razem przelewać pot na próbach choć już siwych włosów blask hehehe...

 

Trzech wokalistów – konflikty czy zgodność w przeforsowywaniu pomysłów?

 

„Yoga”: Trzech wokalistów to ogromne możliwości. Moglibyśmy pewnie lepiej wykorzystać ten potencjał, gdybyśmy potrafili śpiewać. Trzy wokale to na pewno był znak rozpoznawczy PC, a poza tym mogliśmy robić sporo zamieszania, co świetnie sprawdzało się na koncertach. Konflikty były, np. „Moczo” uważał, że ma za mało tekstów do śpiewania. Jako „führer” kłopoty rozwiązywałem mało dyplomatycznie hehe. Było trochę obrażania się ale w gruncie rzeczy wszyscy się świetnie bawiliśmy.

 

„Moczo”: Działaliśmy na zasadzie teorii Wielkiego wybuchu hehehe... Na początku był chaos. Zgodność pojawiła się na końcu hehehe. Pierwsze skrzypce zawsze grał „Yoga”. „Jeżu” jest chyba niespełnionym raperem (hehehehe) – uwielbiał rymować. Mi przypadły tzw. wokalizy lub jak kto woli wycie do księżyca hehehe. Uważam jednak, że udało nam się ogarnąć ten cały burdel.

 

Kto komponował materiał?

 

„Yoga”: Kawałki powstawały na próbach, trochę same z siebie. Radek, „Siekier” albo „Niedźwiedź” przynosił jakiś motyw, reszta do tego grała. Jak żarło to powstawał kawałek, jak nie to do pieca i już. Parę numerów powstało chyba nawet na bazie jakichś wokali.

 

„Moczo”: Często nasz basista „Siekier” przynosił jakąś linie melodyczną basu i jak tylko numer „żarł” to momentalnie tworzyliśmy całość. Byliśmy pełni pomysłów. Każdy starał się przemycić coś swojego do piosenki i to chyba stanowiło o tej różnorodności naszego materiału. Mieszaliśmy style ale zawsze brzmiało to po naszemu. Nie boję się powiedzieć, że było to dość charakterystyczne. Choć chyba za mało skoro nie przebiliśmy się z tym dalej.

 

Peaceful Cooperation – laureat kilku festiwali, ponad setka koncertów, występy w stacjach telewizyjnych, nagrany materiał demonstracyjny na przyszłą płytę. Były też rozmowy z wydawcami. Czy czujecie zawód, że nie udała się profesjonalna „kariera”?

 

„Yoga”: Ludzie często pytają nas dlaczego przestaliśmy grać i tak naprawdę to nie znam odpowiedzi. Może podobnie jak FJ nie mieliśmy już razem nic do powiedzenia? Wychodzę jednak z założenia, ze wszystko dzieje się z konkretnych powodów. Kto wie jak potoczyłoby się to wszystko, gdybyśmy nie przestali grać? Może nigdy nie wyjechałbym do Austrii, nie poznał mojej żony i nie został ojcem najfajniejszej córki we wszechświecie? W każdym razie zawsze jest zajebiście się spotkać i zagrać razem koncert. Jak się raz stało na scenie i śpiewało dla zadowolonych słuchaczy, to zawsze potem tego brakuje.

 

„Moczo”: Minęło już trochę czasu od wydarzeń o które pytasz, a co za tym idzie zdążyłem się już do nich zdystansować na tyle, że niczego nie żałuję. Spełniam się jako mąż i ojciec i to w pełni mi wystarczy. Czasem tylko puszczam wodze fantazji i wyobrażam sobie nasz zespół jako jakaś tam gwiazda na polskiej scenie. Choć jak spojrzeć na naszą tzw. polską scenę muzyczną to chyba dobrze, że nie siedzimy w tym gównie.

 

Czy planujecie czynny powrót do działalności muzycznej pod nazwą PC lub inną?

 

„Yoga”: Fajnie byłoby nagrać porządnie jakiś przekrojowy składak z najlepszych numerów PC. Na początku w Austrii próbowałem coś śpiewać z jakimiś DJ’ami itp., ale to chyba tylko z przyzwyczajenia. Gdyby się jednak okazało, że jest szansa pośpiewać w jakiejś funkowej kapeli to jestem zwarty i gotowy.

 

„Moczo”: Nie ale nigdy nic  nie wiadomo hehehee

 

 

 

Wywiad przeprowadzony 23 sierpnia 2012 r. Materiały zdjęciowe dostarczył Andrzej „Bulas” Ciuchta.

 

Wywiad w skróconej wersji ukazał się na stronie Internetowej "Nasz Elbląg" oraz 30.08 drukiem na łamach tygodnika „Nasz Elbląg”.

 

  • Kolędowe Jazz Do It w Zakrzewie

    15 grudnia o godz. 17 w Spółdzielni Mieszkaniowej „Zakrzewo” zabrzmią jazzowe wersje kolęd w wykonaniu grupy Jazz Do It w składzie: Małgorzata Szarek (śpiew), Mariusz Gęgotek (piano), Marcin Gawdzis (trąbka), Andrzej Zielak (kontrabas), Krzysztof Narodowski (perkusja). Wstęp wolny. Zapraszamy!

    czytaj więcej
  • Inter-Skomens

    Zespół działał w latach siedemdziesiątych w Technikum Mechanicznym przy ul. J.A. Komeńskiego. W skład zespołu wchodzili: Władysław Kobylewski – gitara, Piotr Hajdukonis – gitara basowa, Leszek „Słoma” Lamkiewicz – śpiew, perkusja. W zespole udzielali się także m.in. Zenek Petrykowski – śpiew i Krzysztof Dudzicki – perkusja. Z zespołem przyjaźnili się Wojciech Górny i Wanda Kwietniewska. Grupa wykonywała muzykę rock i hard rockową oraz utwory z repertuaru m.in. Jimiego Hendrixa, The Shadows i Czesława Niemena. Zespół koncertował m.in. na szkolnych imprezach oraz przeglądach artystycznych w Elblągu i okolicach.

    czytaj więcej
  • Elbląska Encyklopedia Muzyczna V

    W sierpniu 2018 r. ukazało się tym razem w wersji papierowej, piąte wydanie „Elbląskiej Encyklopedii Muzycznej” Krzysztofa Bidzińskiego, opublikowane przez Elbląskie Archiwum Muzyczne. Publikacja na 428 stronach zawiera zaktualizowane dane z poprzednich opracowań (dzieje od XIII do XXI wieku, Elbing/Elbląg), nowe hasła z okresu: grudzień 2017 – lipiec 2018 oraz czarno-białe zdjęcia. Książka ukazała się dzięki Stypendium Kulturalnego Miasta Elbląg oraz sfinansowaniu przez grupę czytelników (Honorowi Wydawcy) i autora. Polecamy!

    czytaj więcej
  • Elbląskie Nagrody Kulturalne 2018

    Redaktor Elbląskiego Archiwum Muzycznego – Krzysztof Bidziński, otrzymał Stypendium Kulturalne Miasta Elbląg (adresowane do artystów profesjonalnych i niezawodowych twórców, którzy mają pomysł na zrealizowanie projektu kulturalnego i którzy swoją działalnością promują Elbląg w kraju i na arenie międzynarodowej”) na realizację wydania papierowego książki „Elbląska Encyklopedia Muzyczna”, która także dzięki czytelnikom (jako Honorowi Wydawcy) ukaże się drukiem w 2018 roku. 

    czytaj więcej
  • Encyklopedia w Radiu Centrum

    W marcu „Elbląska Encyklopedia Muzyczna” zostanie zaprezentowana w audycji „Made in Polska” prowadzonej przez Adama Martuzalskiego w Radiu Centrum 106,4 FM w Kaliszu. Audycji słuchaj w każdy czwartek w godz. 23:00-24:00 także przez Internet. Szczegóły emisji wkrótce! 

    czytaj więcej