archiwum

Recenzje

Bruno Światłocień – Dies Irae, 2015, (CD)

Jaki „batcave”! Światłocień Bruna ponownie proponuje przejście na drugą stronę w mroczne zakamarki jestestwa. Czy to nieudana miłość do samego siebie? Zespół opanował do perfekcji propozycję dla desperatów i melancholików wszelkiej maści. Znowu materiał dla samobójców ze światełkiem... po drugiej stronie. Horrorowate brzmienia instrumentów klawiszowych, wyrazisty bas, intrygujące sample oraz porozrzucane oszczędne, monotonne gitarowe brzmienia wraz z podręcznikową melorecytacją – to wszystko wolne i ospałe... Przy trzecim utworze „Płonąca dusza” powinna zadziałać już hipnoza autorska.


Im dłużej słucha się „Dies Irae” można wpaść w stan totalnej desperacji i sięgnąć po metalowy przedmiot, który uwolni nas od egzystencji. Nie analizowałem tekstów chcąc zachować żywot. Nie przedstawiłem wszystkich smaczków płyty, bowiem miłośnicy „magii i mroku” powinni zrobić to samodzielnie. Na własną odpowiedzialność. Warto zaznaczyć, że zespół ma dwa oblicza. Jedno studyjne, drugie objawia się podczas koncertów i może zaskoczyć odbiorcę. Czy w Wejherowie naprawdę jest tak pesymistycznie? Tym razem nie będę ratował duszy rock and rollowym polotem aby złapać oddech. Doprawię się Specimenem i Divą Destruction.

 

 

KB, www.muzycznyelblag.pl, 25.11.2015