archiwum

Recenzje

MARLA CINGER – „Congs”, Produkcja, dystrybucja: Klub „Ucho”, 2009, (CD)

Ale co my tu mamy? Solowa płyta Joanny Kucharskiej „Congs” na co dzień m.in. basistka grupy Kiev Office, chociaż tak jak i reszta składu gra na wielu instrumentach w różnych konfiguracjach z grupami ze stajni Nasiono Records. Nie będę ukrywał, że do płyt nagranych przez kobiety podchodzę z ostrożnością ale być może uprzedzenia są zbędne, bowiem Kucharska zaciekawiła mnie nie tylko tekstami ale i muzycznie (w składzie mamy doświadczonych muzyków z którymi nie nagrywa się raczej złej muzyki, sprawdźcie ich dyskografie). Jest minimalizm, nie ma ścian dźwięku. Jest za to lirycznie, przestrzennie, akustycznie, smaczki elektroniczne (ale nie w stylu Palsecam). 


Odbiorca ma wiele opcji na interpretację tekstów i raczej o to powinno w nich chodzić. Nie są „banalne”, bywają komiczne jak otaczająca nas rzeczywistość. „Autobus”, „Wielki Karaczan”, „Maj”, „Rower” – jeden z ciekawszych fragmentów: „Co to za bzdura zupełnie jak film Skurcza. Nie chcę Twoich bułek chociaż w brzuchu burczy. To na szczury trutka. Co to za bzdura, skąd tutaj ta burza? Nic nie mówisz ale chmurę masz dużą. Czy Ty mnie kochasz?”

 

Jest dwuznacznie. Kucharska kokietuje, intryguje, bawi się słowem...ale to dobrze wszak jest kobietą, ja tego oczekuję, niekoniecznie w sypialni ale i na koncercie. Pamiętacie PJ Harvey? Właśnie! Kucharska wstaje z łóżka, kręci się po domu, szykuje na uczelnię, jeździ po mieście rowerem, autobusem... i powstaje „Congs”.

 

 

Krzysztof Bidziński, www.muzycznyelblag.pl, 26.07.2013